W kuchni fanowsko, amatorsko i entuzjastycznie.
Blog > Komentarze do wpisu

Przyprawy (2): anardana i amchoor

W ramach kontynuacji mojego cyklu o egzotycznych przyprawach dzisiaj dwie wersje suszonych sproszkowanych owoców: anardana, czyli suszone owoce granatu, i amchoor, sproszkowany susz z zielonego mango. Obydwa są kwaskowate w smaku, używa się ich do lekkiego zakwaszania  potraw i dodawania im owocowego posmaku.

 

https://www.amazon.co.uk/Powder-AMCHOOR-AMCHUR-POWDER-POWDERED/dp/B00CBEXVUO

obrazek stąd


Amchoor i anardana używane są w wielu tradycjach kulinarnych; ja do eksperymentu wybrałam potrawę, która zaintrygowała mnie zestawem przypraw, i zrobiłam własną wariację na jej temat (acz moje zmiany nie były wielkie).

Danie, o którym mowa, to wegańskie curry z ciecierzycy i mango. Tu pojawia się pierwsza zmiana: oryginalny przepis domaga się użycia zielonego mango - niedojrzałego; kupienie takowego okazało się trudne, ergo w przepisie użyłam po prostu owocu mango. To nie jest proste danie - to znaczy inaczej: jest proste w wykonaniu i nawet nie morderczo czasochłonne, wymaga jednak posiadania w domu dobrze zaopatrzonej szafki z przyprawami, bo, przy prostocie podstawowych składników, to danie właśnie przyprawami stoi.

Żeby przygotować solidne 4 porcje, potrzebne będą:


2 łyżki oleju kokosowego lub słonecznikowego (ja miałam kokosowy), do smażenia

250 gr suchej ciecierzycy
1 mango, obrane, pokrojone w kostki
1 owoc granatu, obrany
1 świeża ostra papryczka, pokrojona drobno (jak kto lubi)

8 obranych ze skórki pomidorów
2 cebule, obrane
4 ząbki czosnku, obrane
kawałek imbiru wielkości kciuka, obrany

Przyprawy:
łyżeczka nasion kolendry
łyżeczka nasion kminku
łyżeczka nasion czarnuszki
6 goździków
pół łyżeczki nasion kminu rzymskiego

łyżeczka mielonego kardamonu
ćwierć łyżeczki mielonej kurkumy
ćwierć łyżeczki utartej gałki muszkatołowej albo pół łyżeczki kwiatu muszkatowego (nie miałam kwiatu, dałam gałkę)
pół łyżeczki suszonej mięty
pół łyżeczki mielonego cynamonu
pół łyżeczki mielonego chili
pół dużej łyżki anardany (proszku z granatów)
pół dużej łyżki amchooru (proszku z mango)
sól do smaku

Ciecierzycę należy namoczyć na noc (ja zalewam gorącą wodą i zostawiam), rano odcedzić i ugotować do miękkości. Miękką ciecierzycę odcedzić, ale zachować wodę z jej gotowania.
Pomidory potraktować blenderem, aż zamienią się w siekankę z pomidorów.
Podobnie potraktować mieszankę cebuli, czosnku i imbiru: ideałem jest uzyskanie w miarę gładkiej pasty.
Przyprawy, które są w całości (pierwsza grupa, powyżej), trzeba uprażyć na suchej patelni, aż zaczną pachnieć, a potem utrzeć w moździerzu lub zmielić w młynku do przypraw. To zamyka część przygotowawczą.

Olej kokosowy rozgrzać i przez jakieś 15 minut smażyć pastę cebulowo-czosnkowo-imbirową.  Po tym czasie, kiedy już nie jest surowa (powinna się lekko przybrązowić), należy dodać zmielone w młynku przyprawy, a po kolejnych 5 minutach - pomidory i smażyć, póki nie odparują i olej nie pojawi się na powierzchni dania (kwadrans, plus minus). Po tym czasie trzeba dodać ciecierzycę, wodę z jej gotowania i pozostałe przyprawy, te w proszku, włącznie z proszkami z suszonych owoców.
Po kwadransie gotowania tego wszystkiego razem na małym ogniu dorzuciłam - inaczej niż w oryginalnym przepisie - połowę mango, żeby ugotowało się razem z daniem i dodało mu odrobinę słodyczy.

Gotowe danie podałam z ryżem, posypane - i to dodaje rewelacyjnego smaku! - siekanym chili, resztą mango i świeżymi pesteczkami granatu.

piątek, 09 września 2016, ninedin

Polecane wpisy